Podróż przez wzgórza

Podróż przez wzgórza

Plotki w godzinach porannych z leżącą w łóżku herbatą w dłoni następowały po kopaniu w parujące gorące aalu puri, gdy słodkie promienie zimowego słońca ogrzały nasze ciała, a widok ośnieżonego pasma Dhauladhara uspokoił oczy. Z melodyjną muzyką grającą w samochodzie w drodze do Chimbalhar, nasze wędrownicze dusze zaczęły przewidywać zabawę i podekscytowanie, jakie przyniesie podróż. Kangra, nazwa brzmi znajomo. Ze wszystkich stacji górskich na północy rzadko spotyka się na baczność z efekciarskimi czarów. Ale może to właśnie tam leży jej urok. Przytulony do ośnieżonego pasma Dhauladhar, ta dolina w Himachal to weekendowy wypad z Delhi z malowniczymi punktami widokowymi, ukrytymi klasztorami i ciepłymi ludźmi. Ma coś do zaoferowania wszystkim - niesamowite krajobrazy i bujne zielone lasy dla fotografów i miłośników przyrody, spokojne klasztory ukryte w sosnach dla tych, którzy szukają spokoju i działań, takich jak paralotniarstwo i trekking dla żądnych przygód.

Przyjmując chłodne wiatry na stronie Płatności:

To był pogodny dzień, doskonały do ​​uprawiania paralotniarstwa, poinformował Sonu, nasz ekspert od paralotni. To była wiadomość, na którą wszyscy czekaliśmy, po kilku dniach spędzonych w pochmurne dni. Udaliśmy się teraz do Billing, jednego z najlepszych na świecie miejsc do paralotniarstwa. Zygzakowate drogi, z głęboką doliną po jednej stronie i wysokimi ośnieżonymi wzgórzami po drugiej, i chłodnymi wiatrami całującymi nasze twarze, całkowicie podobała nam się jazda z Baijnath do Billinga. Drużyna paralotniarzy na czele z Sonu spotkała nas w Bir (miejscu lądowania). Samochód nie odchodziłby stąd dalej z powodu obfitych opadów śniegu poprzedniego dnia. Śliski ślad był zbyt niebezpieczny, aby można było jechać dalej. Musieliśmy więc przejść przez ciężki śnieg przez około cztery kilometry, zostaliśmy poinformowani. Zamiast być rozczarowanym, zauważyłem, że grupa cieszy się z możliwości chodzenia po śniegu. Po trekkingu zatrzymaliśmy się na około trzy kilometry. Siedząc na wysokości 7500 stóp nad poziomem morza, patrząc na horyzont i popijając gorącą herbatę w chłodnej pogodzie było to doświadczenie, które chcielibyśmy przywołać przez całe nasze życie. I już po kilku minutach dotarliśmy do punktu, z którego mieliśmy wystartować na paralotni.

Wzniosłe serca, nerwowe umysły i drżące ciała - trudno opisać wszystkie emocje chwili. Potrzebny był właściwy kierunek i prędkość wiatru, aby ocenić moment skoku z klifu, aby idealnie wystartować. Nasi piloci byli ekspertami w ocenianiu właściwego momentu, a zatem zachęcali nas do podjęcia "skoku wiary", gdy nadejdzie czas. Cała nerwowość zniknęła, gdy tylko znaleźliśmy się w powietrzu. Pozostała absolutna błogość lotu nad głębokimi dolinami i wysokimi górami. Uczucie, gdy jesteś na górze, jest poza słowami. Lądowanie było trudniejsze niż start, ponieważ nogi muszą być złożone i ustawione w określony sposób, zgodnie z instrukcją - w przeciwnym razie, przygotuj się na złamanie nóg, powiedziano nam. Zdecydowaliśmy się postępować zgodnie z instrukcjami.

Paralotniarstwo w rozliczeniach (fot. Okorok)

Świętując życie z żywymi mnichami w klasztorze Shera Bling w Bhattu:

Z dala od miasta, zaledwie kilka kilometrów na zachód od Bir w Górnym Bhattu, znajduje się ten rozciągający się tybetański klasztor buddyjski i kompleks rekolekcyjny. Hotel Palpung Sherabling położony jest pośród bujnej zieleni porośniętej lasami sosnowymi, u podnóża doliny Kangra. Jest to miejsce, w którym można odpocząć i świętować życie, a wszystkie zmartwienia i kłopoty pozostawiają wiele do życzenia. Zamiast jechać naszą drogą do klasztoru, woleliśmy spokojny spacer przez sosnowy las, aby odetchnąć świeżym górskim powietrzem. Kolorowe buddyjskie flagi modlitewne po bokach drogi zaprowadziły nas do klasztoru. Tuż przed dotarciem do klasztoru było kilka dzieciaków grających w piłkę nożną. Nie potrzebowali czasu, aby nas poznać i chętnie dołączyliśmy do nich w ich grze. Mogliśmy zobaczyć wiele budynków położonych na grzbietach wzgórz, kiedy szliśmy dalej w leśnych polanach. Budynki te zostały zbudowane w tradycyjnym tybetańskim stylu i zostały zaprojektowane przez 12th Kenting Tai Situpa - jak powiedział miejscowy mnich, z którym rozmawialiśmy. Mnich dalej powiedział, że obecni uczniowie Kenting Tai Situpy z Derge i regionu Nangchen, którzy osiedlili się w Bir, podarowali mu sosnową zalesioną ziemię położoną u podnóża Himalajów w 1975 roku. Tu zaczął zakładać Palpung Sherabling, który później stał się jego siedzibą Indie. Główny klasztor składa się z pięciu pięter, w których znajduje się apartament dla Jego Świątobliwości Dalajlamy, apartament dla Jego Świątobliwości Gyalwy Karmapy, sale świątynne, sale widowiskowe i pomieszczenia mnichów, kuchnie, jadalnie, recepcja, pokoje dla zwiedzających, sala szkolna, sala multimedialna, widownia , muzeum, sala szkoleniowo-taneczno-taneczna, wystawowa sala konferencyjna, zadaszony dziedziniec i dziedziniec Lamadance. Złotożółty dach ma 12 stóp wysokości, wieńcząc wszystko.

Kawiarnia i publiczne udogodnienia znajdują się tuż obok kompleksu. Kiedy przyglądaliśmy się temu wspaniałemu budynkowi, magiczne rytmy przyciągnęły naszą uwagę. Poszliśmy za bitami i stwierdziliśmy, że pochodzą z trzeciego piętra. Mnisi, młodzi i starzy, byli pochłonięci próbami. Klasztor byłby gospodarzem odbywających się co dwa lata Lamadances w jego lokalach, z których odbywały się sesje treningowe.Świętowanie życia pośród spokojnej natury i wesołe twarze dzieci, młodzieży i starych, czuliśmy się tak, jakbyśmy dotarli do zupełnie innego świata, w którym ludzie nie znali smutku. Po thukpie i herbacie serwowanych przez przyjaznych ludzi w kawiarni poza klasztorem, poszliśmy dalej.

Klasztor (Zdjęcie od Wikimedia)


Odkrycie historii w starożytnej świątyni Shiva w Baijnath:

W drodze powrotnej do hotelu odwiedziliśmy starożytną świątynię Śiwy w Baijnath. XIII-wieczna świątynia poświęcona Panu Shivie była przedmiotem kultu od czasu jej budowy w 1204 r. Świątynia jest pięknym dziełem architektury wczesnośredniowiecznego północnego indyjskiego świątyni znanego jako świątynie Nagara. Forma Shivling w Svayambhu jest umieszczona w świątyni świątyni, która ma pięć rzutów z każdej strony i jest zwieńczona wysoką okrągłą szikhara. Wejście do sanktuarium odbywa się przez foyer z dużym kwadratowym mandapą na przedzie z dwoma masywnymi balkonami, po jednym na północ i na południe. Przed salą mandapa stoi niewielki ganek, który spoczywa na czterech filarach z przodu, poprzedzony idolem Nandi, byka, w niewielkiej świątyni. Cała świątynia otoczona jest wysokim murem z wejściami po stronie północnej i południowej. Zewnętrzne ściany świątyni mają kilka bożków bogów i bogiń. W bramach znajduje się także wiele rzeźbionych obrazów o wielkim pięknie i ikonograficznym znaczeniu. Niektóre z nich bardzo rzadko można znaleźć gdzie indziej. Zgodnie z legendą uważa się, że podczas Treta Jug, Rawana, aby mieć niezwyciężone moce, wielbił Pana Śiwę w Kailash. W tym samym procesie, aby zadowolić wszechmogącego, ofiarował swoje 10 głów w havan kund. Pod wpływem tego niezwykłego czynu Ravany, Pan Shiva nie tylko przywrócił mu głowy, ale także obdarzył go mocą niezwyciężoności i nieśmiertelności. Po osiągnięciu tego niezrównanego dobra Ravana poprosił także Pana Shivę, aby towarzyszył mu na Lance. Shiva zgodził się na prośbę Rawany i nawrócił się na Shivlinga. Następnie Pan Shiva poprosił go, aby nosił Shivling i ostrzegł go, aby nie umieszczał go na ziemi w dowolnym miejscu na swojej drodze. Rawana ruszył na południe w kierunku Lanki i dotarł do Baijnath, gdzie poczuł potrzebę odpowiedzi na wezwanie natury. Widząc pasterza, Ravana przekazał mu Shivlinga i odszedł, by poczuć ulgę. Ponieważ Shivling był bardzo ciężki, Pasterz położył go na ziemi, a tym samym ustanowiono tam Shivling.

Niewielu z nas obudziło się rano i postanowiło wybrać się na poranny spacer i zwiedzić okolicę. Było prawie ciemno, kiedy zaczęliśmy chodzić. Gwiazdy wciąż się do nas uśmiechały, podczas gdy trzęśliśmy się na śmierć, ale wciąż nie mogliśmy oprzeć się pokusie chodzenia po małych zaułkach pobliskiej wioski. Wspaniale było widzieć świt. Stopniowo chłodna ciemna noc zamieniła się w słoneczny dzień. Ciekawie było świadczyć o codziennym życiu, rozpoczynając leniwie w małej wiosce - panie były zajęci przynoszeniem wody, przygotowywaniem herbaty i ofiarowaniem modlitw, podczas gdy mężczyźni leniwie popijali herbatę w porannym słońcu z gazetami w ręku. Z drugiej strony, dzieci w wieku szkolnym szykowały się do szkoły. To życie w zwolnionym tempie.

Budowanie relacji w Mcleodganj, Upper Dharamshala:

Był to pogodny dzień z głębokim błękitnym niebem, zimnym wiatrem z północy i słodkim, zimowym słońcem, uśmiechającym się z góry. Mcleodganj był naszym następnym celem. Pierwszym przystankiem był stary kościół Święty Jan na pustyni w drodze do Mcleodganj w Forsyth Gunj. Jest to kościół anglikański poświęcony Janowi Chrzcicielowi, zbudowany w 1852 roku. Położony wśród lasu deodar i zbudowany w stylu neogotyckim, kościół jest również znany z belgijskich witraży. Na stronie znajduje się pomnik brytyjskiego wicekróla Lorda Elgina i stary cmentarz. Podczas gdy wszyscy przechadzali się po okolicy, udaliśmy się do Mcleodganj, aby znaleźć niedrogi hotel z tarasem, abyśmy mogli mieć ognisko, na które czekaliśmy podczas naszej podróży. Mieliśmy szczęście, aby uzyskać dokładnie to, czego szukaliśmy - przyzwoity hotel z widokiem na dolinę Kangra z dużą przestrzenią przed naszymi pokojami na siódmym piętrze, gdzie mogliśmy zorganizować imprezę nocną. Jedyne, czego nam teraz brakowało, to suche drewno do ognia. Faceci z hotelu już nas poinformowali, że brakuje suchego drewna do spalenia z powodu ostrej zimy. Naddi, pobliska wioska, była naszym następnym przystankiem.

Mcleodganj (Zdjęcie Jace)

Bogowie pogody byli z nami szczęśliwi. Nie było deszczu, cały teren pokryty był białym śniegiem, a dmuchanie chłodnego wiatru było ucztą dla naszych zmętniałych zmysłów. Jesteśmy bardzo zadowoleni z naszych gorących Maggi i pakoras a następnie gorącej herbaty w chłodne dni. Spacer po okolicy, cieszenie się spokojem i zabawa ze śniegiem to to, co zrobiliśmy w ciągu trzech godzin, które mieliśmy w Naddi.

Z chłodem w powietrzu i ciemną nocą, siedzieliśmy na tarasie na siódmym piętrze z gwiazdami powyżej i mrugającymi światłami doliny poniżej. Czuliśmy się jakbyśmy unosili się gdzieś pośrodku gwiazd.

Nasz czat na chita został przerwany przez Jitendrę, naszego kierowcę, któremu kazano być gotowym do 9 rano. Cóż, było już 11.00 i nie mogliśmy sobie pozwolić na dalsze opóźnienia. Wkrótce zadzwonił dzwonek z realizacji, że nadszedł czas, aby pożegnać się z tej spokojnej ziemi i wrócić do naszych schronisk miasta z ciężkim sercem. Ale wciąż pozostaje w nim szczęśliwe wspomnienie wszystkich miłych wspomnień w niezapomnianych miejscach.

O autorze

Kirat Sodhi uwielbia podróżować, czytać i jest entuzjastą teatru. Możesz skontaktować się z nią na Twitterze @KiratSodhi.

"

Podziel Się:

Podobne Strony

add