Szlak cydru Somerset: od sadu do szkła

Szlak cydru Somerset: od sadu do szkła

W zachodnim kraju Anglii leży stare hrabstwo Somerset, mozaika łąk, spokojnych wiosek i sad wokół każdego zakątka. To kraina świszczących węży spadających jabłek, dawni rolnicy opowiadają opowieści w rozpadających się pubach i pole za cudownymi angielskimi krajobrazami.

Gdzie wszystko się zaczyna: sad

O piątej po południu Somerset wpada w miękką ostrość. Gdy słońce przygotowuje się do końca dnia, światło zamienia się w mgliste i złote, pokrywając każdą scenę ciepłą ziarnistością filmu domowego z Super 8. Stań w sadzie, gdyż blask późnego popołudnia jest filtrowany przez obciążone gałęzie, wysyłając kratę bladego cienia na pokrytą owocami podłogę i łatwo zrozumieć, dlaczego sady zajmują wysokie miejsce w brytyjskiej mitologii. Od inspirowania teorii grawitacji Newtona po ceremonie wygnania, które w styczniu napędzają złe duchy z drzew, sad od dawna jest miejscem cichej kontemplacji i bardzo brytyjskiego rodzaju magii.

To, czego nie było, to tupot do lamów o szaleństwie seksualnym. Ale właśnie z tym mam do czynienia, gdy badam sady Burrow Hill Cider Farm, niedaleko wioski Stembridge. Dwie lamy wielkości człowieka - jeden brązowy o imieniu Louis, jeden biały o nazwie Rupert - denerwująco gapią się na mnie, gdy przechodzę obok świni z Gloucester Old Spot, węsząc wśród jabłek u podstawy drzewa. Barrelman Stephen Ward szybko wydaje ostrzeżenie: "Uważaj na Ruperta", mówi, kiedy podchodzimy do ciężarówki, która wjechała na podwórko, a jego łóżko ułożyło się wysoko ze świeżo zebranymi jabłkami. "On myśli, że jest człowiekiem. Ma nawyk skakania na twoje ramiona, jeśli zbyt szybko się odwrócisz.

Ciężarówka podprowadza czerwono-zielone Kingston Blacks - tylko jedną z 40 używanych odmian - na dziedziniec. Kiedy strumień wody zmywa owoce wzdłuż zatopionego jabłka rowu w stronę młyna, Stephen mówi mi, jak Burrow Hill odmłodził produkcję cydru w tym zakątku Somerset. Początek lat 90-tych był ciężkim okresem dla wielbicieli cydru - napój był nie na miejscu, a miejscowi rolnicy rywalizowali o sprzedaż swoich sadów. Po dwudziestu latach ci sami rolnicy sprzedają Burrow Hill swoje zbiory jabłek i widząc, że zamieniają się w najwyższej klasy brandy z cydrami. Człowiekiem odpowiedzialnym za ten obrót wydarzeń jest Julian Temperley, właściciel Burrow Hill.

Pomiędzy Borisem Johnsonem i Wurzelem Gummidge'em, wymiętą powierzchowność Juliana zaprzecza ostremu biznesowemu umysłowi i skłonności do psot. "Popadniecie w cydr przez pomyłkę lub domyślnie. To nie jest logiczna decyzja "- mówi. "Cidermaking jest ostatnim bastionem chłopów. Jesteśmy anarchiczną parą. Ale Julian nie ma wątpliwości co do znaczenia cydru dla Somerset. "Jeśli stracimy te sady, krajobraz tej części świata całkowicie się zmieni. Tradycja cydru musi być chroniona ".

Przechadzam się po sadzie, uciskany przez uderzenia jabłek spadających na podłogę (rolnicy cydru nie zbierają jabłek z drzewa, czekają, aż spadną). Po drugiej stronie drogi od domu znajduje się strome wzgórze, które nadaje gospodarstwie nazwę. Wspinaczka jest krótka, ale ostra i uderzają mnie ogromne rozmiary Somerset Levels. Stanie pod niebem to pełne 360 ​​° doświadczenie - czujesz się jak w środku śnieżnej kuli dziecka. Horyzont to obwód, a nie linia prosta, a ziemia poniżej nieubłaganie płaska, podzielona jedynie przez sady ustawione jak pułki wojskowe. Liście na drzewach zaczęły się tlić, jeszcze nie zapaliły się z pełnym jesiennym kolorem. Na wietrze słychać dźwięk ciągnika w sadzie, zbierając gratkę dla następnej partii cydru - dźwięk starej tradycji przetrwał, dostosowując się i prosperując.

Cydr

Ścieżka prowadząca do Wilkins Cider Farm jest usiana odręcznymi znakami, odbiegającymi od tropu polowaniem na skarby z różowymi policzkami. Co jakiś czas dochodzi do przerwy w żywopłocie i natychmiastowa panorama Somerset Levels wyskakuje przez lukę, ale dla większości jest to podróż z góry w dół, nie bez powodu - to nie są poglądy, na które przyszli.

Wewnątrz cydru breezeblock powietrze jest chłodne i wilgotne. Atmosfera jest zupełnie inna. Sześciu rumuńskich Szkotów, na tydzień, wesoło kiwają się do siebie wokół stołu Formica, kufla w każdej ręce i kilku okruchów sera z przodu. Obok nich cztery duże beczki z jabłecznikiem - dwa słodkie, dwa suche - siedzą w rzędzie, sycząc cydr z dnia na każdego pielgrzyma, który pojawia się z pustą szklanką. Ściana naprzeciwko jest pokryta fotografiami i wycinkami, w tym wywiad z piosenkarzem z zeszłego Clash Joe Strummerem. Otoczony jest jego opis szczęścia: "chłodzenie w Somerset z flagą Wilkinsa Farmhouse Cider". Nikt tutaj dzisiaj nie zgodziłby się z tym.

W centrum tego wszystkiego jest Roger Wilkins, krzepki, towarzyski, wyblakły Teddy Boy w kombinezonach i kaloszach. Celowo krąży po swoim gospodarstwie, upewniając się, że każdy gość jest mile widziany i gaszony. Od około 50 lat produkuje tu cydr po tym, jak nauczył się handlu od swojego dziadka. "Zostałem odzwyczajony od tego" - mówi, podnosząc do ust swój zawsze obecny kufel zielono-żółtego cydru. "Piję to odkąd skończyłem pięć lat. I nigdy nie miałem złej głowy.

Powodem, dla którego Roger nie zna znaczenia słowa "kac", jest ten sam powód, dla którego jego cydr jest tak czczony, dlaczego ludzie będą podróżować 400 mil, aby usiąść w jego zaciętej wiejskiej posiadłości. To tylko jabłka. Nie dodaje nic baru łyżeczki sacharyny w słodkich beczkach. "Testuję wszystko pod względem smaku" - mówi."Wiem dokładnie, jak powinien smakować na każdym etapie." Wilkins Cider to sposób, w jaki cydr był używany, zanim wielkie marki wyczyściły go - szorstkie i gotowe, z okazjonalnym kawałkiem pływającej pulpy i ostrym tangiem. Głowa może być w porządku, ale po kilku kuflach niczego nie spodziewający się zawodnik nie będzie w stanie pracować nogami.

Trzy razy dziennie gwar na farmie milknie, gdy Roger zaczyna naciskać. Worki jabłek wlewa się do młyna i rozdrabnia w wytłoczyny. Roger rozkłada go na lissom, drewnianej desce pokrytej szorstkim, porowatym materiałem, i powtarza proces, dopóki nie przygotuje "sera", w sumie jedenaście wiązań, który jest toczony na szynach do prasy.

Duży imadło ściska ser, a sok jabłkowy kapie do koryta poniżej. Roger zgarnia dłoń, siorbiąc je i kiwa głową, zadowolony. Jest szmer aprobaty zboru, gdy zaczyna budować następny ser. "Przychodzę tu codziennie od 40 lat", szepcze mężczyzna obok mnie. "Nigdy się nie męczy oglądanie tego".

Picie

Znak na ścianie Tuckers Grave Inn nie pozostawia żadnych wątpliwości co do głównego celu tej tępej wiejskiej tawerny: "Pij twardy cydr tak bardzo jak chcesz. Luźne zęby i łuk na kolanach. Kwaśniej, jelito, sprawia, że ​​masz świszczący oddech.

Być może nie jest to najbardziej zachęcająca perspektywa dla nowo nawróconych, ale dla twardych dusz napchanych do tego frontowego pokoju - przebranego za knajpę, nie ma nic lepszego niż kufel cydru z jelitami i nigdzie lepiej go nie wypić niż Tuckers Grave Zajazd.

Pierścień siedzeń rozmieszczony jest wokół migocącego kominka, powietrze wypełnione pogawędką bywalców - Roger 'Cravat' Bonsall, olśniewający w synonimie neckpiece; Graham Clylee, dumny weteran "pubu każdego cydru w Wielkiej Brytanii i Bretanii"; Stuart Delbono, młoda farma. W każdym z nich znajduje się kufel prawie fluorescencyjnego pomarańczowego cydru, który gospodyni Glenda Swift wylewa z beczek ustawionych pod oknem. Tu nie ma baru; oznaczałoby to podział między graczami i właścicielami. Plotka głosi, że ten pokój był niegdyś salonem domu Glendy, sąsiadującym z barem, ale tak wielu ludzi wpadało na drinka i pogawędkę, że zamieniła go w główny pokój pubu.

"Nie ma znaczenia kim jesteś i skąd pochodzisz," mówi Graham, piecząc garść kasztanów na trzaskającym ogniu. "Ludzie zawsze będą tu z tobą rozmawiać." Glenda kiwa głową z aprobatą. "Żaden przedmiot nie jest zakazany w tym pokoju" - mówi, rozglądając się wokół swoich klientów z czułością, która przeczy osobie, której zadaniem jest ich pijanie po królewsku. "Wiemy wszystko tutaj - gdzie ukryte są szkielety, gdzie rodzą się dzieci".

Mimo całego szacunku i rytuału, który otacza wytwarzanie cydru, to właśnie ten ostatni etap podróży jabłka z sadu do szkła sprawia, że ​​Roger Wilkins i Julian Temperley poświęcili swoje życie temu, efekt, wyciskanie soku owocowego.

Następnego dnia jasne jest, że wartość cydru dla Somerset jest doceniana daleko poza pubami i tłoczącymi się roślinami. Barrington Court, wielka posiadłość National Trust, organizuje obchody Apple Day. Tłum Somersetian zstąpił na rozległe, porośnięte sadami tereny, łącząc się z tłoczeniem jabłek, zbierając gratki, składając hołd skromnemu owocowi, który określa ich ojczyznę. W centralnym budynku znajduje się wystawa odmian uprawianych tutaj; imiona brzmią bardziej jak piloci z II wojny światowej niż owoce - Broxwood Foxwhelp, Ribston Pippin, Harry Masters, Tom Putt.

Być może nie jest to bitwa o Anglię, ale w dziwny sposób odrodzenie cydru i Somerset zawdzięcza podobną wagę wdzięczności za wytrwałość tych pełnych kulek soczystej dobroci - na zawsze bohaterów Zachodniego Kraju.

Jak tam dotrzeć

Pociągi do Yeovil Junction kursują bezpośrednio z londyńskiego Waterloo, Exeter i Salisbury (od 14,10 £ zwrot, thetrainline.com).

Poruszanie się

Autobusy nie obejmują całego Somerset. Wynająć samochód z Vincents Daily Rental w Yeovil (od 29 £ dziennie, vincentrental.co.uk).

Artykuł pierwotnie ukazał się w Lonely Planet Magazine. W każdym numerze znajdują się porady i inspiracje dotyczące podróży - zapisz się i otrzymuj informacje o podróży prosto do domu. (Obecnie dostępne tylko w przypadku dostawy na brytyjskie adresy).

Podziel Się:

Podobne Strony

add